SKAŁA

2116051521
SŁOWO
Wyobrażam sobie, że Piotr musiał poczuć wielką dumę, kiedy usłyszał słowa Jezusa. Najpierw, to jemu Jezus zadaje pytanie o opinie, liczy się z tym, co powie Piotr, wyciąga go z tłumu uczniów, by właśnie on był ich rzecznikiem. I zaraz później w sposób bardzo uroczysty obwieszcza wieść niebywałą, że to on będzie skałą, fundamentem Kościoła Jezusa.
Zapewne Piotr kompletnie nie wiedział, co, to ten Kościół będzie, z czym to się będzie jadło, ale był wyróżniony. Do tego Jezus mówi o niesamowitej władzy, która wykroczy ziemskie granice, jej skutki będą respektowane w niebie. Bóg sam będzie się z nimi liczył. Piotr nic z tego nie rozumiał. Wiedział, że stoi w obliczu czegoś największego w swoim życiu, ale co to jest nie miał zielonego pojęcia.
Po raz kolejny Jezus zadziwił Piotra i pozostałych.
Trochę to jak w naszym życiu, kiedy mamy przeczucie, że życie stawia cię przed czymś wielkim, ale kompletnie nie masz pojęcia, co to tak naprawdę dla ciebie znaczy.
Jezus zbudował swój Kościół na kimś, kto był strasznie słaby, kimś kogo za chwilę ostrymi słowami będzie musiał przywołać do porządku. Dopiero po wydarzeniu na dziedzińcu pałacu Piłata, kiedy Piotr zostanie złamany swoją zdradą, będzie zdolny oprzeć się już tylko na Jezusie, wtedy będzie dobrą skałą dla Kościoła. Od tamtej chwili już nie przyjdzie mu na myśl, by budować na swojej sile i mocy.
Jezus mógł postawić na (tego) człowieka, bo wiedział, że Piotr od momentu obwieszczenia tej nominacji przejdzie jeszcze długą drogę. Zaparcia się Jezusa, grzechu zdrady, poprzez doświadczenie przebaczenia i w końcu umocnienia Duchem.
Ważne to jest, by każdy zabiera się za rządzenie (bycie funkcyjnym w Kościele, mężem, profesorem, dyrektorem) przeszedł najpierw drogę Piotra. W przeciwnym razie władzą, którą otrzyma będzie zabijał innych. Przepisami,

16 myśli nt. „SKAŁA

    • Klucz do nawrócenia to gorzko zapłakać po zdradzie, uznac swoja wine – rozumiem, ze to masz na mysli piszac „pozwolić sie złamać”.

    • Ani w Ewangelii, ani w powyzszym tekscie nie ma stwierdzenia, ze Piotr ma być skała/oparciem dla nas. Piotr został „mianowany” skała/fundamentem Kościoła. To oznacza słuzbę, dźwiganie ciężaru, co pięknie jest ujęte w końcowym fragmencie „by każdy, kto zabiera się za rządzenie przeszedł najpierw drogę Piotra”. Nawiazujac do innego fragmentu: musimy dążyć do tego, by nigdy nie przychodziło nam na myśl, by budować na swojej sile i mocy. Dla nas Piotr, jego następcy, święci są skała/oparciem przez swój przykład, przede wszystkim zayfania Panu.

  1. ,,kiedy Piotr zostanie złamany swoją zdradą, będzie zdolny oprzeć się już tylko na Jezusie”
    Można pokusić się o pytania, dlaczego inni uczniowie nie ,,zostali złamani” w taki sposób, albo czy skoro nie ,,zostali złamani” w taki sposób to nie mogliby być dobrymi kandydatami na tego ,,pierwszego”? Nie byli wystarczająco zdolni (gotowi) oprzeć się tylko na Jezusie? Myślę, że chodzi o coś zgoła innego.
    Myślę, że przez owo ,,załamanie” jako ,,doświadczenie na własnej skórze” Piotr stał się gotowy ,,do-świadczenia”… Stał się wiary-godny. Nie chodzi tu o wiarygodność wobec Jezusa, a nawet nie o wiarygodność wobec innych, a o wiarygodność wobec samego siebie.
    Piotr doświadczył ,,do trzewi” to, kto jest PIERWSZY.
    Dlatego myślę był gotowy, ,, by stać się SKAŁĄ”.
    Dlatego mógł zostać pierwszym, bo wiedział, że nigdy nim nie będzie. Wiedział już co znaczy ,,idź za mną”.
    Wszystkie nawet najlepsze intencje zostają tylko w sferze teorii , jeśli nie są przeżyte na własnej skórze. Tylko chory może być wiarygodny mówiąc o chorobie.
    Jezus wiedział (myślę) że doświadczenie Krzyża jest konieczne, by dać ŚWIADECTWO PRAWDZIE. Dobrowolne, świadome, z miłości do nas świadectwo KRWI.

    … takie moje przemyślenia Słowa Bożego i słów o. Grzegorza

  2. Aha, czyli wracając do wczorajszego, oni nie mieli zielonego pojęcia o co chodzi z krzyżem, ale wiedzieli, że mają go wziąć…
    A czy to nie było tak, że to Piotr się wyrwał do odpowiedzi, a nie Pan Jezus go mianował rzecznikiem? „Jezus zapytał ich”.
    Może Pan Jezus wybrał Piotra (aby był skałą) bo po prostu tak chciał, a nie ze względu na to, co będzie potem. To Piotr nie dał rady. Ale Piotr był grzeszny, a nie zdeprawowany (jak mówi Papież), dlatego to nie przeszkodziło Panu Jezusowi w Jego dziele. Tak samo jak Dawid – był wybrany przez Boga, był człowiekiem sprawiedliwym w Bożych oczach, ale mimo to kilka razy zgrzeszył, a Bóg – mimo jego niewierności – był wierny i nie złamał obietnicy. Dlatego i Dawid, i Piotr, po grzechu wracali do Boga, a Judasz się powiesił…

    • „Aha, czyli wracając do wczorajszego, oni nie mieli zielonego pojęcia o co chodzi z krzyżem, ale wiedzieli, że mają go wziąć…”
      :-)
      Wiedzieli, że mają wziąć i że to skutkuje śmiercią ciała, nie rozumieli, jak ma się to wzięcie odbywać i dlaczego. Ale m.in. dzięki temu, co wiedzieli nie rozumiejąc, byli w stanie odczytać to, co stało się potem.
      My wiemy więcej niż oni wtedy, ale przechodzimy podobny proces:
      - najpierw znamy na pamięć, ale nie rozumiemy,
      - stopniowo zaczynamy coraz więcej rozumieć, jeśli współpracujemy z Duchem Świętym.

      Co do wczorajszej „duszy” :-) , to może jeszcze coś zdołam napisać wieczorem, a jakby nie to – rozumiem o co ci chodzi. :-)

  3. Skała to skała. Może kryć w sobie pełno posągów, wspaniałych kształtów, które można wyrzeźbić… Każdy patrzy na Skałę Piotra i widzi posąg Piotra… Tylko Jezus widział Skałę… Posąg i całą odrzuconą otoczkę… Piotr przed swoim upadkiem też tylko siebie jako posag widział, mniej lub bardziej prosty (a może koślawy)… może dlatego czuł różne emocje gdy Jego Pan oznajmił wszystkim że będzie Skałą?… Po swoim upadku i zrozumieniu tegoż, zobaczył to wszystko co odrzucał… Zrozumiał że mógł być skałą od początku… Może każdy może? Czy można zobaczyć swoje dno nie upadając na nie twarzą? Czy będąc na dnie można zobaczyć swoje dobro? Chyba tylko wtedy gdy Jezus to pokaże… Tylko z Nim… Samemu jedynie stworzymy nowy posąg siebie… Na posągu nic solidnego nie postawimy… Co najwyżej będzie stał na zewnątrz by zapraszać do środka… lub wewnątrz odwracając uwagę od ołtarza… Tylko będąc skałą można znać swoje prawdziwe miejsce.

  4. Wiele razy zastanawiałem się; dlaczego Piotr? Pośród Apostołów byli wybitni. Wybitni i z wykształcenia i z umysłu. Był przecież i umiłowany uczeń. A jednak rybak z Kafarnaum. On Pierwszym…

    Zapał i szczerość. Tego pragnie od nas Bóg. Tak myślę…

    • Też często o tym myślałem. Chociaż wszystko co przychodzi do głowy może nie być do końca prawdziwe, kierujemy się chyba jakimś ,,przeczuciem”, że Jezus i przez to pytanie chce nas ,,naprowadzić” na odpowiedź. Może nawet każdego trochę inaczej. Przyjmując postawę słuchania Jego możemy mieć nadzieję, że właśnie tak nas prowadzi, ,,odkrywa” przed nami nas samych, pozwala byśmy sami się ,,odkrywali”. Ja znajduję odpowiedź w tym co wyżej pisałem. Potrzebne było to doświadczenie zaparcia się. Przerażenie z powodu zdrady. Zdrady w gruncie rzeczy też siebie samego. Ten potworny wstyd. Potrzebne, bo potem nic już nie mogło być takie samo. Potem bezwzględnie, był już tylko JEZUS.
      Jezus wiedział, że to zaparcie się nastąpi i tyko tak – ,,wypalając Piotra w tyglu” utwardził go na Skałę.
      Może też wiedział, że inni nie zaparliby się Jego, a tu chodziło o to by to przejść, by do głębi przeszył Piotra strach utraty.
      Jezus wiedział, że ogród Oliwny Go nie ominie, że droga krzyżowa również, ani śmierć.
      Jest tu chyba pewna analogia.
      Jeśli tak to jest to dla nas pewna informacja, że każdy musi mieć swoją drogę krzyżową i swoje zaparcia.
      Musimy być wypaleni w tyglu, żeby absolutnie nic, ani w myśli, ani w słowie, ani w czynach nie zostało ze starego człowieka. Żeby został tylko On, tylko Jezus-Bóg.

      • Macieju: ja osobiście podpisuje się po tym co napisał Ojciec Grzegorz oraz cieszą mnie wszystkie pozostałe komentarze; jako świadectwa osobistych dociekań. Cieszy mnie każdy komentarz u Tego Blogera, Którego bardzo szanuję, za „światło” jakie ujawnia nam; czytającym. Światło wychodzące poza schematy a jakże W Duchu…

        Podobnie z tym, co odczytuję z Twoich dopisków. Szanuje Twoje osobiste odczucia, przelewane tutaj.
        To co zapisałem ja wynika z mojej osobistej miłości do Apostoła Piotra; do niego jako osoby, szacunku..
        Pamiętam o jednym doskonale, każdy ze Świętych pragnie tylko i wyłącznie Chwały Boga.
        Ja swoim dopiskiem także…

        Pozdrawiam serdecznie….

  5. Wszystko ok tylko czy nikt nie zauważył, braku komentarzy Anety b. Dla mnie była podporą w swoich wypowiedziach a dla reszty?? No właśnie niech każdy sobie na to pytanie sam odpowie…..!!!!!!!!!!

  6. Doświadczenie… na samym końcu to ukształtowało św. Piotra i zdaje się o tym pisze o.Grzegorz w ostatnich zdaniach. Piotr popełnił sporo błędów zanim stał się Świętym. Zresztą przecież nie tylko on, św. Paweł przecież też. Niemałe. Ale byli gorliwi i wierni. Podnieśli się i dalej szukali Boga. Metoda na świętość tak prosta, a tak ciężka do zrobienia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>