OJCIEC ODCHODZI

BXVI

SŁOWO
Patrząc na krewnych bogacza, o których on się troszczy, po swojej śmierci, można odnieść wrażenie, że to od kogoś zależy czy żyją w przekleństwie lub błogosławieństwie. Tymczasem to jest auto-błogosławieństwo i auto-przekleństwo. To, ode mnie zależy, od moich wyborów, decyzji i działań, czy jestem błogosławiony.
Wchodzenie na prawdziwą drogę Bożą, przypomina trochę proces wychodzenia z socjalizmu do kapitalizmu (wiem to duże uproszczenie). Ja jestem odpowiedzialny za skutek mojego życia. Weź się do roboty, a skoro się nie bierzesz nie obwiniaj całego świata.
Żaden cud ci nie pomoże, jeśli nie chcesz widzieć cudów w teraźniejszości. Nikt, nawet zmarła babcia, która przychodzi zza światów, nie przekona cię, że warto zmieniać siebie. Człowiek przeklęty to taki, który nie daje żadnych owoców. Jest, trwa, ale nic więcej. Wielu jest takich.
Patrząc na Łazarza i bogacza widać, że Pan ocenia po owocach, nie po pięknym wyglądzie. Tym pięknym wyglądem może być wszystko. Od dosłownie, pięknego wyglądu, poprzez zdolności, majątek, wiedzę, pozycję, religijność, aż po uczynienie swoim bogactwem wszystkiego tego, co nim nie jest. Moja nędza, moja bezradność, kompleksy, słabości, grzechy i lenistwo też nim może być. Można się w tym wszystkim nieustannie przeglądać, dbać o to.
Obydwa teksty mówią o tym samym, albo raczej zadają to samo pytanie – gdzie pokładasz swoją nadzieję?
Dziś, dla nas katolików, dzień szczególny. Papież Benedykt przestaje być papieżem (jak to brzmi!). Ojciec odchodzi w cień. Ustępuje miejsca innemu, który dalej będzie prowadził nasz Kościół do Jezusa i z Jezusem. Papież jest kimś ważnym, jest odniesieniem, jest kimś, kogo rola polega na umacnianiu jedności i wiary. Nazywamy Go następcą Piotra, skałą, ale i wikariuszem – zastępcą Jezusa na ziemi. To są mocne słowa. A jednak dziś odchodzi, nie umarł. Świetne mamy czytania na taki dzień. W czym, w kim pokładamy nadzieję? Myślę, że to co zrobił Benedykt, nie wchodząc w motywacje tej decyzji, jest znakiem, który – On, jako Papież nam daje, ale i Pan nam go daje. Znakiem, pytaniem, wezwaniem do nawrócenia. Nawrócenia naszego myślenia o Jezusie i Kościele. Jeśli się nie nawrócimy, to skończymy, jak krewni bogacza. Nawet gdyby Benedykt dalej był Papieżem, nawet gdyby wrócił Jan Paweł II, nawet gdyby kardynałowie wybrali naszego faworyta, na nic się to nie zda.
Wszyscy próbujemy, jakoś się w tej sytuacji odnaleźć. Jedni są obojętni. Inni są na Benedykta źli i mówią o schodzeniu z krzyża. A jeszcze inni widzą w tym dobro i odpowiedzialność. Do nas wszystkich Bóg kieruje dziś jedno słowo. Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu. Ani nie zlewa rzeczywistości, ani nie próbuje zwalić odpowiedzialności za swoje życie i swój stan na innych, ale też nie czyni z drugiego człowieka, kogoś kto mógłby nas w jakikolwiek zbawić.
Świetne jest to, że ta decyzja Benedykta znów połączyła wielu wierzących w Chrystusa, do wspólnej modlitwy.
I dlatego, jako ludzie w Kościele, nie obserwatorzy, weźmy się do dziękczynnej modlitwy za to, że Bóg daje nam swoich proroków, którzy żyją Jego słowem i o tym słowie mówią innym.

Ojcze święty!
Dziękuję Ci bardzo, że z Ratzingera, którego kiedyś nie rozumiałem, nie lubiłem, trochę z przekory, trochę jako nieopierzony scholastyk, stałeś się dla mnie Gigantem. To, co pokazałeś przez ostatnie tygodnie całemu światu, mi – było lekcją jedną z najlepszych jakie dostałem. Lekcją o Kościele. Lekcją o tym, jak głosić Jezusa. Już wiem, że najlepszy głosiciel to ‘słaby’ głosiciel. Taki, który jest autentyczny i nie gra roli. Pokazuje swoją słabość, nie jak ekshibicjonista, ale jak świadek Tego, za którym poszedł wbrew wszystkiemu i dalej przy Nim jest, wbrew wszystkiemu.
Dziękuję Ci za to, że byłeś pierwszym Papieżem, którego imię wypowiadałem przy każdej Mszy. I robiłem to z dumą, choć po Twoim wyborze wydawało mi się ono jakieś takie dziwne, jakby w opozycji do ‘naszego papieża’. Później zobaczyłem, że Ty świetnie potrafiłeś być dojrzały. Nigdy nie negując swojego Poprzednika, czerpiąc z Niego dużo, byłeś sobą.
Dziękuję Ci, że głosiłeś Jezusa. I za to, co powiedziałeś wczoraj na Placu św. Piotra. Za to, że wierzysz w Kościół, który i ja kocham.
Żyj jeszcze długo, bo Twojej modlitwy ten Kościół potrzebuje.
Dziękuję!

47 Replies

  1. skołowana Odpowiedz

    Witam,
    Mam pytanie do Ojca Grzegorza. Od razu zaznaczam, że od lat jestem przyjaciółką zakonu SJ. Niestety zdarza mi się czytać Frondę. Pojawiają się tam art. Ks. Isakowicza. Poruszana jest też sprawa Ks. Oko. W związku z tymi dwoma nazwiskami pojawił się też link
    http://www.lifesitenews.com/resources/with-the-pope-against-homoheresy

    Czy Ojciec wie coś na ten temat i może wyjaśnić osobie, która po prostu nie dysponuje wiedzą w tym temacie, a jedynie zaufaniem do zakonu Jezuitów, o co rzeczywiście chodzi. Czy to są teorie spiskowe, czy rzeczywiście jest problem. Jeśli jest problem, to czy ktoś z tym coś robi?

    • Grzegorz Kramer SJ Odpowiedz

      Skołowana, nie komentuje czyichś stron. Taką mam zasadę.
      Jeśli ktoś twierdzi, że w TJ jest jakaś ‚homoherezja’, trzeba by zapytać autora, co ma na myśli.

      • skołowana Odpowiedz

        1. Wpis faktycznie niezwiązany z tematem. Zwyczajnie miałam problem i czułam potrzebę, żeby zapytać Towarzysza Jezusowego, bo może po prostu ma na ten temat zdanie.
        2. Jezuici Frondy czytać nie zabraniają, ale czasem mam wrażenie, że to jednak nie jest źródło tekstów budujących i wartościowych, więc trochę się tego wstydzę.
        3. Poza tym dzięki:)

  2. E. Odpowiedz

    Do Skołowanej,
    trochę nie na temat, biorąc pod uwagę dzisiejszy tekst Autora. Przyznam szczerze, ze zdziwiło mnie z lekka Twoje „od razu” zaznaczanie, że jesteś przyjaciółką zakonu Jezuitów od wielu lat” w połączeniu, że „niestety zdarza mi się czytać Frondę”. Nie slyszałam, żeby zakon SJ zabraniał podczytywać Frondę.

    A propos, rzeczony przez Ciebie ks. Dariusz Oko otrzymał błogosławieństwo od papieża Benedykta XVI, który czytał jego artykuł „Z papieżem przeciw himoherezji”.

    Rozumiem Cię, we współczesnym świecie można poczuć się skołowanym. Sądzę, że dlatego mamy ROK WIARY ustanowony przez papieża Benedykta XVI. To Bogu w Trójcu Świętej Jedynemu: Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu mamy ufać niezmiennie, bez wahań itp. zakłóceń.

    • E. Odpowiedz

      Errata
      ma być: homoherezji

  3. E. Odpowiedz

    Autorowi, ojcu Grzegorzowi dziękuję za to co dzisiaj znlazłam na Jego blogu: Modlltwę (przecztaną przeze mnie ponownie powoli, sercem), tekst, podziekowania i nagranie wczorajszej Ostatniej Audiencji Generalnej Ojca Świętego Benedykta XVI.

    „Myślę, że to co zrobił Benedykt, nie wchodząc w motywacje tej decyzji, jest znakiem, który – On, jako Papież nam daje, ale i Pan nam go daje. Znakiem, pytaniem, wezwaniem do nawrócenia. Nawrócenia naszego myślenia o Jezusie i Kościele. Jeśli się nie nawrócimy, to skończymy, jak krewni bogacza. Nawet gdyby Benedykt dalej był Papieżem, nawet gdyby wrócił Jan Paweł II, nawet gdyby kardynałowie wybrali naszego faworyta, na nic się to nie zda.”

    Zacytowałam, bo tak samo myślę i jestem wdzięczna za to co zrobił dla Kościoła i co będzie czynił Benedykt XVI już jako „emerytowany papież Rzymski” w ukryciu. Nie przestaje być papieżem, choć nie będzie dźwigał codziennych obowiązków kierowania Kościołem i nie będzię głową państwa Watykańskiego wobec świata..

  4. aneri Odpowiedz

    mdli mnie od tego kadzenia komuś kto na to nie zasługuje….

    • Grzegorz Kramer SJ Odpowiedz

      Można tego nie czytać i już nie będzie mdliło.

      • aneri Odpowiedz

        jak? nie tylko Ojciec tutaj ale wszyscy duchowni kadzą zupełnie nie rozumiem za co…

        • Grzegorz Kramer SJ Odpowiedz

          To jest mój Papież.
          Załóż sobie stronę, TV i mów, co chcesz, nie tutaj. Nie zgadzasz się z Nim, to to wyraź jasno i bez tych wszystkich szczeniackich tekstów.
          Proszę na mojej stronie tak o Papieżu nie pisać.

          • aneri

            ups Ojcze Grzegorzu wkurzyłeś się a gdzie miłość bliżniego i przebaczenie bliżniemu o ktorym tak głośno?

          • Augustyn

            A kto powiedział, że wkurzenie się neguje miłość i przebaczenie?

  5. aneri Odpowiedz

    a pro po prawdziwy Ojciec nigdy nie odchodzi….

    • Grzegorz Kramer SJ Odpowiedz

      Po pierwszej mojej reakcji na Jego decyzję (pisałem o tym) czułem w sobie poczucie opuszczenia, szybko się kapnąłem, że próbuję swoje frustracje przelać na Niego.

      • Agata Odpowiedz

        Nie odszedł. Żyje.
        Póki Kościół trwa, a ON w Kościele działa i się modli, to żyje. Bo Kościół też jest żyjący.

        Prawo sylogizmu.

      • aneri Odpowiedz

        nie, nie przelewam swoich frustracji na nikogo – tym bardziej na Benedykta bo po prostu ich nie mam…. jego odejście wcale nie sprawia że czuję się opuszczona wręcz się cieszę nie pasował mi na papieża

        • Agata Odpowiedz

          Tobie.
          Daj innym prawo wyrażać się tak, jak sami chcą. Również o. Grzegorzowi.

  6. troll Odpowiedz

    Kramer moze zamiast podziekowan przydalyby sie przeprosiny za gowniarskie i rozpalone slowa tuz po decyzji?

    • Grzegorz Kramer SJ Odpowiedz

      Aż by się chciało powiedzieć Ci ostro…
      Czytaj nie wybiórczo!

      • troll Odpowiedz

        mow. wiesz ze i tak nie zmieni to stosunku do Ciebie. nie czytam wybiorczo. czytam starannie. dobrego dnia. trzymaj sie.

        • Grzegorz Kramer SJ Odpowiedz

          Nie chodzi o stosunek do Ciebie, chodzi o mnie.
          A jak nie czytasz wybiórczo, to po co ten tekst?

  7. Agata Odpowiedz

    Mi jest, po ludzku, smutno.
    Chociaż wierzę i wiem, że nie była to łatwa decyzja.
    Wkurza mnie jednak coś… Benedykt ojcem nie przestał być. Tylko jak ojciec, ma prawo do odpoczynku. Teraz będzie inaczej – w modlitwie. Ma do tego prawo.
    A ja nie mam prawa mu tego prawa zabierać.

    Teraz jest mi jeszcze bliższy niż dwa miesiące temu, kiedy widziałam go na Placu Świętego Piotra.

    Może dlatego, że i ja nie daję rady.

    • E. Odpowiedz

      Agato,

      W moim secu robi się cieplej, gdy czytam takie słowa jak Twoje, że papież Benedykt XVI stał Ci teraz, jak jeszcze bliższy…
      Ufam, że to przełoży się na nasz duchowy wzrost. Pozdrawiam.

      • E. Odpowiedz

        Sorry, wypadło mi słowo „piszesz”, jak piszesz

      • Agata Odpowiedz

        Pokora, pokora, pokora.
        To słowo ostatnio mocno mi się wbija.
        Nie rozumiem osób krytykujących. Jasne, możemy się z decyzją nie zgadzać, ale – bez przesady – wkurzają mnie wyzwiska na temat Ojca Świętego. Tym bardziej, że najczęściej te osoby nie interesują się ani nauką papieża, ani jego życiorysem… niczym! Potrafią tylko oceniać.

        Smutek.

  8. ave Odpowiedz

    Ojciec nie odchodzi bo zawsze bedzie Ojcem, czy widziany dla oczu ludzkich publicznie czy w ciszy, milczeniu i modlitwie. Maryja z Jezusem na drodze krzyzowej w milczeniu powiedzieli bardzo duzo. Miłość nie potrzebuje wielu słów. Widać nie od dziś ma Ojciec „problem” z Ojcem Świętym. Czasem dobrze najpierw uspokoić emocje a potem pisać. Jak mówi wielu z Waszych i Ewangelia – najpierw sprawę przemodlić. Wszystkiego dobrego. Serdecznie pozdrawiam.

    • Grzegorz Kramer SJ Odpowiedz

      Ale na czym polega mój problem, bo nie rozumiem? I skąd taki wniosek?

      • ave Odpowiedz

        Problem jest opisany w powyższym Ojca tekście tylko uwaznie przeczytać. Pozdrawiam.

        • E. Odpowiedz

          Ave, postawiony został z Twojej strony zarzut. Druga strona strona druga pyta Cię o sprecyzowanie, a tymczasem Ty czynisz unik, nie chcesz sprecyzować o co Ci chodzi. Uwierz, nie lubię oceniania, wyciągania pochopnych wniosków… Czy Ty byłabyś zadowolona, że ktoś Ci coś zarzuca, pytasz, a strona robi unik? Nie sądzę.

          • ave

            Ani unik ani ocena ani zarzut. Uważnie przeczytałam tekst. Jeżeli autor tekstu mówi że nie ma problemu to nic mi do tego.
            Pozdrawiam.

  9. Patrycja Odpowiedz

    Piękna ta modlitwa „Ojca do Ojca „. dzięki

  10. ave Odpowiedz

    Swoją drogą – dzieki za możliwość podejrzenia transmisji na zywo z ostatniej audiencji. Nie oglądałam i wczoraj i nie obejrze dzisiaj bo pracuje a w innych miejscach w necie nie znalazłam tak obszernej.

  11. aneri Odpowiedz

    Jan Paweł II był stary, schorowany i nie uciekł , zachował się jak prawdziwy Ojciec… a Benedykt poprostu idzie na wygode, od początku ubierał się w -jakoś dziwnie – w futerka, bardzo delikatny na niewygody związane z powołaniem… no i teraz za to że był wybrany robi unik w starość i przed samymi świętami swoim czynem ucina głowę kościołowi … naprawdę wielkie dzięki mu się należą

    • Grzegorz Kramer SJ Odpowiedz

      Aneri, albo dasz już spokój z takimi głupimi tekstami, albo będzie ban.

      • aneri Odpowiedz

        a co to jest ban??

        • aneri Odpowiedz

          „Ojciec” odszedł ja też odchodzę tyle że z innego powodu nie mam skłonności do wchodzenia komuś w d… ŻEGNAM ten blog zrobił się zakadzony i nawiedzony ….

          • Grzegorz Kramer SJ

            Ten blog nie jest konieczny do zbawienia.
            Jeśli nie służy, to rzeczywiście lepiej go zostawić.
            Powodzenia.

          • lena

            oj, Irena (jak sie domyslam po- aneri), powyzej pisalas, ze sie cieszysz na odejscie Benedykta, za chwile piszesz z pretensja w tonie, ze JPII nie uciekal tak jak Benedykt..moglabys sie zdecydowac.
            Wyluzuj. I nie odchodz, ale prosze, wyluzuj ;)

  12. poszukująca Odpowiedz

    Chciałabym dodać swoje słowo do dyskusji,bo cały czas poszukuję i być może mam więcej wątpliwości,ale od tego jest poszukiwanie.Dla mnie Papież jest osobą najważniejszą i jak to się mówi następcą św.Piotra tu na ziemi w naszym Kościele.Jest liderem,przewodnikiem i tym,kto ma słowo największe i od samego Jezusa jak prowadzić Nas i Nasz Kościół.Przyjmując tę posługę i tą odpowiedzialność już wtedy powinien zdawać sobie sprawę,że ma w sobie ducha tego powołania i siłę daną mu przez Pana i wszystkich świętych czy nie.Zdawał sobie,że będzie to trudna droga pełna słabości i wyrzeczeń w imię tego co najważniejsze,poprowadzić Nas drogą Jezusa i Jego prawdy.To jest odpowiedzialność i niebywała moc działania Ducha Świętego.Jeżeli się tego nie ma,to się takiego człowieka nie wybiera,a taki człowiek nie czując siły i powołania od początku zdaje sobie sprawę,że może tego nie udźwignąć lub nie jest godzień takiej odpowiedzialności przed Panem.Dlatego być może jest tak,że co nie którzy z Nas nie mogą się pogodzić,że z takich przyczyn jak słabe zdrowie,czy brak siły może być motywem odmówienia Bogu tej ważnej posługi,skoro się ją przyjęło.Ja również po przez tą decyzję,decyzję wyjątkową i nie stosowaną przez setki lat , w tak rozwiniętym świecie różnych kultur religijnych,gdzie chrześcijaństwo jest najbardziej realną drogą do wiary wśród wierzących w Boga,nadal silne i nie do zniszczenia mimo tych ciągłych ataków od wieków, mam mieszane uczucia,czy ten medialny rozgłos tej decyzji nie jest za bardzo na wyrost interpretowany jak właśnie „wazelinowanie” i usprawiedliwienie słabości Ojca świętego Benedykta XVI.Bo może nie wypada krytykować,bo może trzeba pozamiatać pod dywan te słabości pod dywan,a zasłonić je tylko samymi superlatywami…Nie wiem czuję się z tym źle,bo nie chodzi mi ,aby taką wielką osobę napiętnować o cokolwiek,ale też mam odczucie,że wchodząc do tej wiary,do tego Kościoła,zawiodłam się na jego świętym liderze,który pod pretekstem ,że jest słaby i chory musi odpocząć.Ech nie jest to ok,bo wolałabym,żeby był choćby nie miał siły się pokazywać,czy udawać w podróże,ale żeby był i swoim trawaniem do końca pokazał nam słabym jak w cierpieniu,słabości i wątpliwościach można po przez właśnie tą prawdziwą wiarę się wzmacniać i dawać sobie i innym świadectwo właśnie tej miłości i dźwigania krzyża.Dlatego tak porównując życie i cierpienie dwóch papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI czuję nie bez powodu tą wątpliwość i brak entuzjazmu to co piszą i mówią wszyscy jaki piękny akt pokazał swą decyzją Benedykt XVI jest dla mnie nie do końca takie piękne…Świętość i wierność do samego końca pokazał Jan Paweł II i tu nie ma wątpliwości,nawet dla samego niedowiarka i obojętnego człowieka.Nie wiem dla mnie nie jest to żaden szał i zachwyt Jego decyzji.Czuję pustkę i jakąś słabość, ucieczkę co trudne i męczące.A wiara ,prawdziwa wiara nie powinna być ani męcząca,ani trudna,skoro tyle się o niej wie i ma powołanie od samego Boga.W końcu Bóg może wszystko,Bogu się wszystko zawierza i że On poprowadzi w tych najtrudniejszych chwilach,czy Benedykt XVI miał poprzez tą decyzję wątpliwości,że uciekł,bo się zmęczył i jest chory? Szanuję Go jako człowieka,jako tego co wniósł wiele do naszych serc,ale szkoda,że nie skończył tego świadectwa,tylko przerwał,ale wierzę,że następca,będzie kontynuował to co zaczął i zmierzy się ponad wszystkie słabości i trudności jakie daje życie tu na ziemi.Będę się o to modliła,i za Benedykta też za te lata posługi.Pozdrawiam wszystkich:)

  13. kung fu panda Odpowiedz

    wielki szacunek dla Benedykta XVI za decyzję. blablanie o jakimś niedokończonym świadectwie itp, to jakieś nieporozumienie. skoro tak bardzo wierzycie w kierownictwo Ducha Świętego w KK, to czemu po prostu nie przyznać, że najwidoczniej ów Duch Boży tak chciał i szluz. koniec. wola Boża. czyżbyście odmawiali Papieżowi ducha rady i mądrości?;)))) a zresztą, szkoda słów. biadolenie w stylu Piotra Kraśki i Kolendy-Zaleskiej. patos i infantylizm. Papież podjął iście MĘSKĄ decyzję, a powszechnie wiadomo, że akurat męskie podejście do sprawy w KK, a już zwłaszcza wśród kleru, to raczej pobożne życzenie, niż codzienność…

    • lena Odpowiedz

      Moim zdaniem w rozwazaniach telewizyjnych dziennikarzy, nie tyle chodzi o prawde i duchowosc ile o czas medialny. a poczucie zawodu czy niepokoj okazywany nawet jako zlosc u niektorych osob po decyzji Papieza jest moim zdaniem wynikiem osobistej obawy, zachwiania bezpieczenstwa swojego swiatopogladu, wiary – „Jesli Jemu zabraklo sil, wiary, Ducha..to co dopiero ja, jak bedzie, co ze mna, co z ta Wiara”. Przeciez wszyscy mamy w sobie Te tesknote i nadzieje, ale nie wszyscy radzimy sobie bez oparcia w autorytetach. Tak mi sie wydaje, ale moge sie oczywiscie mylic.

      • poszukująca Odpowiedz

        dosłownie lena też tak myślę.Autorytety,one dają nam siłę i tą wiarę.Dlatego we mnie odejście Benedykta XVI jest jakby takim zawiedzeniem się na Nim.On nie dał rady,co tu mówić o Nas tych bardzo słabiutkich i nędznych,ach…

  14. aga Odpowiedz

    A mi się zrobiło smutno i dopadło mnie jakieś stęsknienie.
    Niech Pan Mu błogosławi w tym trudnym czasie.

  15. jm Odpowiedz

    w pierwszej chwili przyznaję, pomyślałam:tchórz. w drugiej, kiedy ochłonęłam po pierwszym szoku – pomyślałam – Benedykt XVI, którego zawsze ceniłam za jego autentyczność w byciu sobą (pomimo ,,wieszania na nim psów” za jego rzekomo ,,twardy konserwatyzm) dał światu? Kościołowi niesamowitą lekcję pokory, ale także wyraz niesamowitej troski o Kościół, skoro ,,nie czuł się godny”.

    A tym wszystkim co smutno – jako wierni musimy pamiętać że papież (tak jak biskup, ksiądz itd) jest przede wszystkim KAPŁANEM i należy do Boga, a nie do ludzi. Ludziom jest dany jako dar, ale nie jako własność. Bóg ma prawo prowadzić (nawet) papieża jak chce,i dlatego Benedykt, skoro przemodlił decyzję, pokazał Kościołowi po raz kolejny, KTO go naprawdę prowadzi.

    Nie dołączę podziękowań. Dołączę zdrowaś w jego intencji, to mu się chyba bardziej przyda.

  16. twórcza niezrozumiała Odpowiedz

    To ja może napisze coś (może będzie to głupie) ale myślę ,że to jest jedynie decyzja już chyba teraz byłego biskupa Rzymu ,możemy ją komentować ,ale nie osądzać .Ja wiem on był głową Kościoła i wgl ale ja jakoś nie przejęłam się tym ,że odchodzi ,bo wydaję mi ,że wie co robi .Dał kolejną naukę ,że czasem trzeba odpuścić ,że człowiek powinien tyle służyć na ile mu sił starcza (ile Bóg da).Zamiast krytykować Ratzingera można by się za niego pomodlić i za pomyślność konklawe ,oby wybór dokonany został zgodnie z tym co Bóg chcę (zapewne tak będzie).
    Wiem wiem niektórzy chcieliby ,żeby Ratzinger był kolejnym papieżem który pokazał jak odchodzić z tego świata ,jak mierzyć się z cierpieniem ,jak to zrobił Jan Paweł ,ale ale taka nauka już została dana więc po co ją powielać ?

  17. Flavia Odpowiedz

    Świetny Blog proszę Ojca :) zajrzałam tu pierwszy raz i napewno nie ostatni. co do papieża – to sam powiedział że taka jest wola Boża. Papiez nie opuszcza Kościoła. Wybrał bardzo potrzebną nam wszystkim walkę ze złem- caukowite oddanie modlitwie. Podjął wlaściwą decyzję, ponieważ tylko po podjęciu dobrej decyzji, człowiek emanuje takim pokojem, jak papież. Niektórzy by chcieli, żeby papież zrobił „show” tymczasem on uczy nas pokory! Dziękuję i pozdrawiam

  18. E. Odpowiedz

    Benedykt XVI cały wskazywał i wskazał na Boga, którego ludzie wyrzucają z centrum swojego życia. Tymczasem (jego słowa): „Człowiek potrzebuje Boga w przeciwnym razie nie ma nadziei”
    Wiara – Nadzieja – Miłość.

    Zachował się nie według scenarusza poniektórych ze świata mediów, …aż po szereg pojedyńczych ludzi. Chyba to wzburza krew w żyłach.

Reply